Ona nie che być taka sama jak ja i wie jak być sobą





Tekst piosenki Sylwii Grzeszczak, pewnie wszystkim jest dobrze znany. Może być dla nas idealna inspiracją do refleksji nad sobą. W środku każdego z nas siedzi druga/drugi "ja". To drugie "ja" nie widzi problemu, żeby iść na studia podyplomowe, zapisać się na siłownię, odzyskać formę z przed ciąży, zmienić pracę na lepiej płatną i satysfakcjonującą, przestać żyć w cieniu cudzych opinii i poglądów na nasz temat. Ono nikogo się nie boi, daje sobie prawo do tego, żeby korzystać z życia na maksa, być szczęśliwym i realizować swoje cele i marzenia. Mało tego, wie jak to zrobić, żeby zadowolić siebie i nie krzywdzić przy tym innych. Wie, że nie można ciągle rezygnować z siebie w imię czyjegoś szczęścia. Ono zawsze wie co należy zrobić i zawsze jest gotowe do działania. "Nie chce mi się, nie teraz, jestem za gruba, za brzydki" - to pojęcia dla niego względne i zupełnie obce. Ono uważa, że najlepsza pora jest zawsze teraz.
 Idzie do przodu, nie ma żadnych ograniczeń, bo wie, że to nie jego własne ograniczenia tylko cudze - otoczenia, znajomych, rodziny, ale nie jego i też nie Twoje. A ty bezmyślnie czyjeś ograniczenia przyjmujesz jako swoje. Ono słucha tylko siebie i ma swoje zdanie, a Ty swoje co chwilę zmieniasz bo słuchasz wszystkich  na około.

To pierwsze, zewnętrzne "ja" w przeciwieństwie do tego "drugiego" z reguły wszędzie widzi tylko same przeszkody i problemy, ma pełno kompleksów. To wewnętrzne "ja" nieraz Cię przed czymś ostrzegało, upominało, ale mówić do Ciebie to jak rzucać grochem o ściane.

Każdy ma jakieś marzenia, ale nie każdy je osiąga. To wewnętrzne "ja" pójdzie i to zrobi, nie będzie się rozglądać na prawo i lewo szukając blokad lub czyjegoś zdania. Natomiast to zewnętrzne "ja" w ogóle się za to nie zabierze, bo stwierdzi, że się do tego nie nadaje.
Często tak jest, że środku chowamy odważne, dzikie lwice, a na zewnątrz zachowujemy się jak małe, szare myszki.

Może "ona nie chce być taka sama jak ja", ale może ja mogę być taka sama jak ona 😉.



Usiądź w ciszy, zamknij oczy i porozmawiaj ze swoim drugim "ja". Zadaj mu jakieś pytania, które od dawna Cię nurtują, a ono szybko da Ci odpowiedź. Dobrze wie, czego Ci potrzeba, czego chcesz, co powinno się zrobić lepiej. Wyobraź sobie jakiego chcesz życia? Czy jesteś zadowolony z tego co masz teraz?

Mamy wiele przykładów ludzi, którzy jeśli nie żyją według swojego wnętrza to przynajmniej z nim współpracują. Jedni mieli łatwiejszy start, drudzy trudnieszy, ale wszyscy robią to co kochają i kreują życie takie jakie chcą oni sami.
Też byli  nie raz i nie dwa krytykowani, ale to ich nie zatrzymało, nie poddali się stereotypom czy cudzym osądom. Wybierali to co sami uważali za słuszne. Nie musimy pasować do czyjejś układanki, bo to jego puzle i oczekiwania, a nie nasze.

Wszyscy mamy w sobie ogromne pokłady możliwości i siły, tylko często jest tak, że z powodu czynników zewnętrznych nie korzystamy z tego w pełni. Tym samym mamy życie, które nie jest zgodne z naszymi oczekiwaniami. Wiadomo, że nie zawsze będzie różowo i nie wszystko da się skontrolować. I też nie o to chodzi, żeby być malkontentem czy narcyzem (chociaż odrobina nie zaszkodzi 😉), ale żeby mieć trochę więcej wiary w samych siebie. Jeżeli chcemy być szczęśliwi, realizujmy się na zewnątrz zgodnie z tym co byśmy chcieli w środku. Zewnętrzne "ja" już miało swoją szansę i pokazało co potrafi. Może najwyższa pora, aby dopuścić do głosu nasze wewnętrzne "ja"😉.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz